Działania Knieja
Działania Knieja

Problemy z kłusownictwem znane są chyba każdemu myśliwemu w Polsce. Wnykarstwo, sidła, polowania z chartami, wyłapywanie młodych sztuk zwierząt, to tylko kilka przykładów tego nagannego postępowania. Współczesne kłusownictwo przybiera coraz to nowsze i niestety skuteczniejsze formy działania. Grupy osób, które się tym zajmują, wyposażone są w broń, samochody oraz środki łączności. Zwierzęta zabijane są w sposób niehumanitarny i bardzo dla nich bolesny.

Niejednokrotnie kłusownicy stają się zagrożeniem dla mieszkańców i walczących z nimi osób. Myśliwi, strażnicy łowieccy, pracownicy lasów państwowych są często zastraszani, pod ich adresem wypowiadane są groźby. Z wiadomych względów, część z nich rezygnuje z walki z kłusownikami, wtedy las należy już tylko do tych drugich. Koło Łowieckie „Dzik”, działające na terenach dawnego tarnowskiego, podjęło szereg czynności mających na celu ukrócenie kłusownictwa na swoich ziemiach.

Strażnik Łowiecki – osoba odpowiedzialna za koordynowanie działań

Od kilku lat, fala kłusownictwa na terenie obwodu dzierżawionego przez nasze koło gwałtownie wzrosła, czego dowodem były zniszczone urządzenia łowieckie, ambony, paśniki, a także coraz częstsze sygnały od okolicznych mieszkańców, że w lasach „źle się dzieje”. Docierały do nas sygnały o nielegalnych hodowlach dzików, nielegalnych polowaniach, gdzie w jednej tylko miejscowości w jednym roku padło około 30 sztuk pogłowia saren. Słyszeliśmy o zorganizowanych i niebezpiecznych grupach wyposażonych w broń palną, środki łączności oraz samochody, które zajmowały się zabijaniem zwierząt: samic wychowujących swoje potomstwo lub zwierząt, które z racji swoich biologicznych uwarunkowań świetnie nadawały się do reprodukcji oraz utrzymania gatunku. Coraz więcej osób zaczęło czerpać korzyści z kłusownictwa na terenach okolic Tarnowa. Nierzadko były to całe rodziny. Analizując wszystkie posiadane przez nas informację, łowczy koła Janusz Onak opracowywał strategię walki z tymi dzikimi myśliwymi. Pierwszym jego pomysłem było skupienie grupy osób, które z racji przynależności do PZŁ mogłyby włączyć się w prace związane z ograniczeniem kłusownictwa. I tak pewnego zimowego dnia, gdy byłem zajęty sprawami przyziemnymi, odebrałem telefon od zaprzyjaźnionego łowczego, w którym po krótkiej wymianie grzecznościowych formułek usłyszałem:
– Będziesz Strażnikiem Łowieckim, zabrzmiał charakterystyczny a zarazem zdecydowany głos Łowczego.
– Ja, dlaczego?
– Znasz procedury, nadawałbyś się do tego, oczywiście jest to funkcja społeczna, ale mamy pewne problemy i trzeba coś z tym zrobić.
– No dobra – odpowiedziałem bez namysłu, zadowolony ale nieświadomy tego, co mnie czeka.

Pierwsza akcja – zlikwidowanie nielegalnej hodowli dzików

Po kilku tygodniach zostałem zasypany informacjami o problemach, konfliktach, groźbach pod adresami myśliwych, uszkodzonych ambonach, paśnikach, o nielegalnych hodowlach, o próbach odebrania broni myśliwym, itp.
Na początku wzorem łowczego postanowiłem zebrać zespół, który wsparłby mnie w tych działaniach i tak znalazłem jeszcze kilku kolegów, którzy swoją postawą i charakterem świetnie nadawali się do zaplanowanych przeze mnie czynności. Sami jednak niczego byśmy nie zdołali zrobić. Walka, czyli nieregularna wojna, musi odbywać się przy wsparciu innych organów i służb. Zacząłem prowadzić rozmowy z dzielnicowymi Posterunku Policji w Skrzyszowie, gdzie po kilku spotkaniach do działań wciągnąłem cały stan osobowy posterunku. Współpraca pozwoliła na wymianę informacji, omówienie bieżących i ważnych spraw, oraz na nakreślenie wspólnych przedsięwzięć. Spotkania robocze odbywały się zarówno w posterunku, jak i w domku koła. Opracowaliśmy pierwsze działania, które miały na celu zlikwidowanie nielegalnej hodowli dzików w jednej z podtarnowskich miejscowości. Ustaliłem skład osób biorących udział w akcji, wyznaczyłem środek transportu przeznaczony do przewiezienia dzików i docelowe miejsce, gdzie te zwierzęta miały być przekazane. Prawne aspekty związane z ukaraniem podejrzanych osób również zostały przygotowane. Cała akcja zakończyła się powodzeniem, właścicielowi odebrano dziki i warchlaki. Zostały one przewiezione do Ośrodka Hodowli Zwierząt w Wierzosławicach. Postawieniem prawnych zarzutów mieszkańcowi gminy zajęli się koledzy z Posterunku Policji w Skrzyszowie. Dodam, że takie akcje nie miały by sensu bez odpowiedniej oprawy medialnej, tzn. zaraz po wykonaniu naszych czynności rozpowszechniliśmy wiadomości o planowanych następnych akcjach wśród mieszkańców obwodu, ponadto tematem zainteresowaliśmy lokalną prasę, która od tego momentu towarzyszyła nam przy każdej ciekawszej sprawie.
Po likwidacji nielegalnej hodowli w terenie zawrzało. Idąc za ciosem, ustaliliśmy kolejny adres, gdzie także miały być przechowywane nielegalnie dziki. Znów plan działań, termin realizacji, zapotrzebowanie sił i środków i do pracy. Podczas prowadzenia rozpoznania ustalono, iż właściciel przetrzymuje dzika ważącego około 50 kg, który kilkanaście dni wcześniej ugryzł dziecko. Do tej akcji postanowiłem włączyć Powiatowego Lekarza Weterynarii, by w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia mógł uśpić rozjuszonego dzika. Plan działań został wykonany wzorcowo, a duży wkład wnieśli koledzy z Posterunku Policji w Skrzyszowie. Podsumowując podczas drugiej realizacji udział wzięło 8 osób, właścicielowi posesji postawiono zarzuty kłusownictwa (przyznał się do kradzieży zwierząt z lasu) oraz przetrzymywania zwierząt łownych bez pozwolenia. Znów odpowiednia oprawa medialna i mieszkańcy zaczęli odczuwać, że coś w temacie walki z kłusownictwem zaczyna się dziać.
Dodam, że pomimo wielu wrogów mieliśmy też mnóstwo sojuszników, którzy wręcz znienawidzili kłusowników za to, jakie spustoszenie robią w terenie. Niestety spora grupa trudniąca się kłusownictwem nadal nie odpuszczała, pojawiły kolejne sygnały o zniszczonych ambonach, kolejne pogróżki, a nawet uszkodzenia prywatnego mienia myśliwych.

Kryptonim „Knieja”

Wobec coraz poważniejszych i trudniejszych problemów postanowiłem wraz z Łowczym, że tematem należy szerzej zainteresować grono osób związanych z instytucjami organów ścigania. Tak właśnie na początku 2009 roku zorganizowaliśmy naradę roboczą pod hasłem „Praktyczne aspekty walki z kłusownictwem na terenie gminy Skrzyszów”. W naradzie udział wzięli przedstawiciele Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, Kierownictwa Komisariatu Policji Tarnów-Centrum, Komisariatu Policji w Pilźnie oraz Posterunku Policji w Skrzyszowie. Byli zaproszeni goście, niektórzy myśliwi i oczywiście obowiązkowo Zarząd Koła. Spotkanie to, dało początek zorganizowanym przez Zarząd Koła działaniom o kryptonimie „Knieja”, gdzie w okresie od kwietnia do września zaplanowano cykliczną realizację wspólnego przedsięwzięcia Koła Łowieckiego „Dzik” i Komisariatu Policji Tarnów-Centrum. Dzięki olbrzymiej przychylności naczelnika wydziału prewencji Komisariatu Policji Tarnów-Centrum nadkom. Jerzego Polczyka, otrzymaliśmy możliwość wykorzystania sił policyjnych do wspólnych akcji. Naszym celem było przede wszystkim zapobieganie i przestrzeganie przed kłusownictwem. Zatrzymanie kłusownika na gorącym uczynku jest niesłychanie trudne. Postawiliśmy na szeroko rozumiana prewencję – chcieliśmy wzbudzić lęk wśród kłusowników, uświadomić im, że nie są bezkarni, że mogą zostać złapani. Akcja „Knieja” rozpoczęła się pod koniec kwietnia 2009 r. Do dyspozycji mieliśmy: sprzęt, samochody, policjantów oraz naszych zapalonych myśliwych. Działania polegały na zorganizowaniu punktów kontrolnych w miejscach, które bezpośrednio stykały się z rejonami zagrożonymi kłusownictwem. W każdym punkcie kontrolnym byli umundurowani policjanci, myśliwy lub strażnik łowiecki. Każdy, osoba lub pojazd wyjeżdżający z terenów zagrożonych kłusownictwem, był szczegółowo kontrolowany – sprawdzane były przewożone ładunki i bagaże. W sumie każdorazowo podczas działań brało udział ok. 15-20 osób w ok. 3-5 punktów kontrolnych. Ponadto, po terenie poruszały się patrole zmotoryzowane, które również kontrolowały wszystkie podejrzane osoby i ich pojazdy. Wystawione zostały punkty obserwacyjne na wypadek, gdyby kłusownicy zaczęli działać. W efekcie funkcjonariusze nałożyli mandaty karne, sporządzano wnioski o ukaranie i wszczęto kilka postępowań.

Najważniejsze to uświadomić ludziom, że kłusownictwo jest przestępstwem

Akcja „Knieja” przyniosła oczekiwany efekt. Uświadomiono ludziom, że kłusownictwo jest przestępstwem i szkodzi nie tylko kołu myśliwskiemu, ale wsi i całemu środowisku naturalnemu. Mieszkańcy rozpoczęli z nami współpracę. Dodam, że wszystkie nasze poczynania jako myśliwych były, są i będą realizowane w ramach naszych pasji, zamiłowań, bez wynagrodzenia czy oczekiwania na podziękowanie. Dzięki determinacji kolegów z koła, nasz teren zaczyna powoli przypominać łowisko. Do najważniejszych sukcesów akcji „Knieja” zaliczyć należy zatrzymanie na gorącym uczynku w październiku 2010 roku grupy kłusowników, którzy za pomocą broni palnej dokonywali nielegalnego pozyskiwania zwierzyny. Walki z kłusownictwem, pomysłów kilka …

Dominik Rzepecki – Koło Łowieckie ‚Dzik” z Tarnowa

Przed wyjazdem

Powrót.

Comments are closed.